Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

Salvador Dali ,,Moje sekretne życie”


Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu książki: wrrrr nie lubię takich zapatrzonych w siebie ludzi. Każda odmiana narcyzmu, samouwielbienia, bezkrytycyzmu przyprawia mnie o mdłości i ból głowy. A Salvador ma tego sporo. Do tych mało szlachetnych cech, wymienionych powyżej, można zaliczyć również skłonność do manipulowania innymi ludźmi, negowanie autorytetów, zamiłowanie do robienia krzywdy innym.

Salvador Dali, o czym niejednokrotnie wspomina, był wychowywany w poczuciu wyższości, utwierdzano go  w przekonaniu, że jest lepszy od innych.  Nigdy nie był krytykowany, jak też nigdy mu niczego nie zabraniano.  Już od maleńkości czuł, że jest mu pisane być wyjątkowym.


Był on ekscentrykiem,  uwielbiał być uwielbiany, miał bardzo dobre stosunki z ludźmi, dogadywał się z nimi, pod warunkiem, że go wielbili, chwalili i zgadzali się z nim.  Tak samo było również z rodziną. Gdy mieli obiekcje do jego wybranki Gali, po prostu zerwał z nimi kontakt.
Dali miał ogromne ambicję, chciał zrewolucjonizować świat, był oryginalny  i pomysłowy.
Bardzo ciekawa książka, autobiografia Salvadora Dali pokazuje w 100% jakim był  człowiekiem i artystą. Na pewno ciekawe studium psychologiczne.


Jedyne co mnie  nużyła i denerwowała tao zaznaczająca się na każdej stronie pycha artysty. 

wtorek, 27 stycznia 2015

Niegrzeczny - czyżby ?

Zawsze gdy  słyszę  wyrażenie: ,,świat mody”  moja wyobraźnia bombarduje  mnie tysiącem obrazów. Kolorowym, barwnym  światem  przepełnionym niezwykłością, tajemnicą, bajkowością  ale gdzieś z drugiej strony głowy budzi się rozsądek i przypominam sobie o niebezpieczeństwie, zagrożeniach , zazdrości i rywalizacji. Niewątpliwe są to dwa, zupełnie inne ale bardzo wyraziste obrazy. Nie ma mowy o nudzie w świecie mody, o bezbarwności. Tak mi się przynajmniej wydawało. Niestety po przeczytaniu książki ,,Yves Saint Laurent. Niegrzeczny chłopiec” chyba zemnie zdanie.  

Zanudziła mnie ta książka a Yves Saint Laurent nie jest moim top bohaterem.
Rozpoczynając  czytanie wyobrażałam sobie YSL jako postać wyrazistą, z krwi i kości, charyzmatyczna, silną i przebojową jak Coco Chanel z mnóstwem zapierających dech w piersi historii. To jest Paryż, a YSL obracał się w samej śmietance towarzyskiej, aż dziw bierze że autorce nie udało się wygrzebać trochę pikanterii. Choć może tą pikanterią miał być homoseksualizm projektanta.

Choć w dzisiejszych czasach,  gdzie już wszyscy są obyci z tematem, każdy ma wyrobione zdanie, takie rzeczy nie szokują a na pewno nie są dobrą podwaliną pod książkę . Autorka zbudowała cały szkielet książki na podwalinach homoseksualizmu, który jest epicentrum książki, tym z czym się ją kojarzy po odłożeniu na półkę. Ok. były opisy pięknym kreacji, kunsztu talentu, niezwykłości YSL ale te pobudzenie wyobraźni konfrontowało się  z garstką zdjęć. Kolejną rzeczą która mi się nie spodobała to brak spójności, słabo połączone wątki, krótkie rozdziały które w tym przypadku bardzo źle się czyta.


Niestety rozczarował mnie ta książka. 

niedziela, 21 grudnia 2014

W sieci kłamstw …




,,Nigdy nie wiesz jaki jesteś silny, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem jakie masz”.



Przystojny mąż, piękny i wielki dom w mieście oraz służba, młoda Nella Oortman myślała, że los się w końcu do niej uśmiechną ł i czeka ją życie jak w bajce u boku kochającego męża.  Taki scenariusz mógł się wydawać racjonalny a nawet wielce prawdopodobny… jednak, życie zaskakuje nas w momencie gdy najbardziej się tego spodziewamy.  Co się stało, że marzenia młodej mężatki się nie ziściły? Najprościej mówić: wszystko.  



Po pierwsze maż wyjeżdża w podróż zaraz po weselu, czytaj (!) zaraz po tańcach weselnych.

Po drugie, gdy młoda mężatka  pojawiła się w swoim nowym domu, nikt jej nie witał, męża brak.

Po trzecie, po przyjeździe z podróży mąż czyli Johanes Brandt, nie biegnie przywitać się ze swoją żoną, zwleka z tym najdłużej jak może.

Po czwarte Johanes jej po prostu unika- małżeństwo nieskonsumowane.

Po piąte wszystko jest nie tak jak zakładała Nella.

A na domiar złego młoda mężatka dostaje od męża niecodzienny prezent, miniaturą replikę ich domu. Co wiążę się z rozpoczęciem znajomości z tajemnicą miniaturzystę ,która wie o ich rodzinie więcej niż może się każdemu wydawać.

Książa jest po prostu  piękna. Pełna tajemnic, zagadek, niejasnych sytuacji. Nic nie jest takie jakie mogło by się na początku wydawać. Miniaturzysta jest  smutną opowieścią.  Pokazuje jaką niszczycielską siłą jest zawiść, jakie niesie za sobą niszczycielskie skutki. Pokazuje również jak ludzka natura potrafi być podła, jak ,,zły „ potrafi być człowiek i co robi pod płaszczykiem walki o moralność. Jest to równocześnie książka pokazująca, jak ogromną siłę mają kobiety, jak są waleczne , przepełnione siłą i męstwem. Książka mimo całego smutku płynącego z opowieści jest przepełniona  miłością i  troską. Losy rodziny Brandt nie pozwalają oderwać się od czytania ani na moment, przenosząc nas w klimat XVII wiecznego Londynu.

 Jessie Burton ,,Miniaturzystka”


Wydawnictwo Literackie 

środa, 22 października 2014

Sue Monk Kidd ,,Czarne skrzydła”

Długo zastanawiałam się od czego zacząć tę recenzję i pomimo, że dość dawno skończyłam czytać ,,Czarne skrzydła” napisanie jej sprawiło mi dość duży problem. Mam dość mieszane uczucia, po skończonej lekturze. Książka mi się podobała, jednak nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak się spodziewałam.  

Historia rozgrywająca się na kartkach powieści jest oparta na autentycznych przeżyciach sióstr Sary i Angeliny ,,Niny” Grimké. Kobiety były sufrażystkami, walczyły o prawa kobiet i wyzwolenie niewolników. Sprzeciwiały się obowiązującym normą. Nie zgadzały się na przedmiotowe traktowanie niewolników, na upodlenie społeczeństwa afrykańskiego oraz na handel ludźmi.
Książka opisuje losy  sióstr Grimké na przestrzeni 35 lat. Możemy obserwować w jakim domu kobiety dorastały, jakie zasady im wpajano, jak kształtowano ich charaktery. Pokazuje też ambicje i plany młodych kobiet i brutalne zderzenie z otaczającą ich rzeczywistością. Dziewczynom podcinano a brutalnie mówiąc obcinano szydła, całkowicie pozbawiając ich marzeń. Sprowadzano role kobiety do pięknego obrazka, będącego tylko i wyłącznie trofeum mężczyzny. Potulnej i  cichej bez charakteru, której jedynym zajęciem jest bywanie w towarzystwie oraz  wydawanie poleceń służbie. Gdy dziewczęta dojrzały już o roli przyszłej żony, wysyłano je na bale by tam rzucały sidła i starały się złapać jak najlepszą partię. Ninie zostało obdarzona i mocnym charakterem i urodą, Sara nie miała takiego szczęścia.

Warto też podkreślić, że duży wpływ na poglądy sióstr miała postać osobistej służącej Sary. Szelma, która była niewolnicą już od kołyski, w podobnym wieku do swojej ,,Pani” musiała jej usługiwać i pomagać. Dziewczyny razem  dorastały. Jednak ich życie było całkowicie inne. Szelma choć była tylko małą dziewczynką musiała robić wszystko  co dorośli by zapewnić Sarze komfort, począwszy od pomocy w codziennej garderobie a skończywszy na palenie w kominku. Mimo, że młoda panna Grimké już od wczesnych lat dzieciństwa chciała wyzwolić Szelme, jednak nie pozwalali jej na to rodzice.

Jedyną wadą tej książki jest brak wyraźnych i mocnych postaci. Sara i Nina mimo, że opisane są jako kobiety waleczne, pełne pięknych wartości, brak jest im zdecydowania, jakieś takiej siły przebicia wyrazistości, buty by zapadły czytelnikowi w pamięć. By wzbudzały emocje, by można było je podziwiać za hart ducha i odwagę. Może to specjalny zabieg by pokazać jakie były stłamszone jakie piętno wywarło na nich środowisko w którym mieszkały, jednak uważam, że po wyprowadzce z domu ich charakter powinien całkowicie się rozwinąć a ich czyny być zdecydowane.



Polecam! 

sobota, 30 sierpnia 2014

Sylvia Plath- artystka która nie poradiła sobie z życiem


Każdy, kto choć trochę interesuje się literaturą na pewno słyszał o autorce  ,,Szklanego klosza” nie tylko ze względu na ogromny talent ale także jej życie, które bardzo szybko  zakończyło się tragicznie. Sylvia Plath pewnego lutowego dnia 1963 roku  nakarmiła dzieci, zamknęła je w pokoju, zabezpieczyła wszystkie szpary w drzwiach , odkręciła piekarnik gazowy i postanowiła umrzeć. Niestety nikt nie zjawił się na czas, nikt nie zdołał uratować autorki jak to zdarło się już wcześniej.

Sylvia od młodości cierpiała na depresje, nie mogła sobie poradzić z otaczającą ją rzeczywistością. Ciągle popadała w nastroje pesymistyczne, wymagała do siebie więcej i więcej, nie potrafiła uporać się z problemami, stawić im czoło. Porażki ją dobijały, wgniatały w ziemie, nie potrafiła się motywować i wchodzić cało i zwycięsko z chwilowych zawirowań. Nieudane małżeństwo z poetą  Ted`em  Hughes`em którego obdarzyła wielkim uczuciem i zaufaniem dobiło ją i całkowicie zachwiało jej i tak zrujnowane życie.
Jej listy do matki pisane przez ponad dziesięć  pokazują jej niestabilny charakter, brak wiary w siebie, częste wahania nastrój.  A także potrzebę ciągłego uznania, ciągłych sukcesów. Ale pokazują też próbę walki, chęć życia, chęć udowodnienia wszystkim że da radę i poradzi sobie z problemami. Jednak zdrada i odejście męża, brak pieniędzy stały się dla niej przeszkodą nie do pokonania.

Co ciekawe kochanka a później partnerka Teda Hughe`sa dla której zostawił dzieci i żonę popełniła parę lat później samobójstwo w identyczny sposób

Sylvia Plath ,,Listy do domu" 

piątek, 8 sierpnia 2014

Rebecca Jane ,,W szpilkach na tropie"


Szumne napisy na okładce ogłaszają, że jest to  historia  Damskiej Agencji Detektywistycznej.  Jako, że nie trzeba mnie długo namawiać i przekonywać do przeczytania jakieś książki, z dużym entuzjazmem podeszłam do tej pozycji.  Zaczynając czytać spodziewałam się, że główna bohaterka będzie postacią w stylu Maty Hari czy też Krystyny Skarbek. Odważną, imponującą swoim zdolnościami do szybkiego przystosowywania się do zmieniających się okoliczności, które będzie mogła wykorzystywać w swojej pasjonującej , czasem niebezpiecznej pracy.

Jednak jest to historia bardziej w stylu polskich ,,Detektywów” czy też ,,Malanowski i partnerzy” a nie opowieść  o kobiecie Bond. Rebecca Jane po licznych perturbacjach w życiu osobistym,  postanowiła w wieku dwudziestu czterech lat, założyć Damską Agencje Detektywistyczną.  Obecnie jest ona uznawana za jedną z najbardziej przedsiębiorczych kobiet w Wielkiej Brytanii a jej firma odnosi spektakularne sukcesy.  Pomimo, że jestem naprawdę pod wrażeniem tego jak Rebecca Jane poradziła sobie w życiu, uporała się  z problemami osobistymi, wyszła z dołka finansowego...  jednak książka bardzo mnie rozczarowała. Tak jak mówiłam spodziewałam się mrożących krew w żyłach historii a otrzymałam dość przewidywalną powieść.

Rebecca Jane prowadzi różnorodne sprawy, jednak w większości dotyczą zdradzanych współmałżonków, prześwietlania partnerów, tropienia ex mężów. Jako przykrywkę podaję się za konsultantkę z Avonu i najbardziej ryzykowne co ją spotyka to  kilka mandatów za złe parkowanie i przekroczenie prędkości.
 Nie twierdze, ze książka jest zła i słabo napisana. Jest to dobra pozycja na wakacje, lekka, błyskawicznie się ją czyta. Typowa, sztampowa powieść dla kobiet. Jej największą zaletą jest fakt, że ta pozycja daje nadzieje. Pokazuje, że człowiek może wszystko i znajdzie wyjście nawet z beznadziejnej sytuacji. Jest szczególnie wartościowa dla kobiet. Pokazuje że po burzy wychodzi słońce i wszystko prędzej czy później się ułoży.


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

David Mitchell ,,Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta"


Dawno, dawno temu na maleńkiej sztucznej wyspy Dejimy, położonej w zatoce Nagasaki  łączącej Japonie z Zachodem mieszkała niezwykła  dziewczyna- Orito Aibagawy. Tam też poznaje Jacoba de Zoet, holenderskiego urzędnika, który przypłynął na wyspę  by pełnić  rolę kancelisty. Mogło by się wydawać, że jakto w takich historiach bywa między dwojgiem młodych ludzi wybuchnie ogromne uczucie. Autor w tym temacie nas nie zaskakuje.

 Jednak nic z  tej historii nie jest sztampowe i schematyczne, tym bardziej , że nie jest   to para jak z bajek. Ona nie jest piękną księżniczką -  ma oszpeconą twarz , nie mieszka w zamku tylko ciężko pracuje jako lokalna akuszerka.  On również nie jest księciem , który przybywa na białym rumaku by ją ocalić. 

Oboje muszą zmagać się z licznymi przeciwnościami losu, z różnicami kulturowymi, z nieprzyjaznymi i nieprzychylnymi ludźmi.  książce bardzo dobrze widać ogromne różnice kulturowe, zderzenie dwóch światów. Kraju Kwitnącej Wiśni pełnego tradycji, honoru, posłuszeństwa, dostojeństwa ale także bezwzględności, awersji do zmian, braku szaunku do kobiet. 
Natomiast przedstawiciele Holenderskiej Kompaniii Wschodnioindyjskiej  dają doskonały pogląd na społeczność zachodu.  Stosunek pełen pogardy, niechęci, niezrozumienia, brak tolerancji.

Dużym atutem książki jest fakt, że nie jest ona  słodko- cukierkowa. Miłość z jednej strony romantyczna i  z drugiej pełen zakazów, problemów. Zmagania, walka, ciągłe przeciwności, różnice które wydają się nie do pokonania.


Jest to jedna z lepszych książek jakie w tym roku przeczytałam. Nie jest ona prosta, nie sposób przeczytać ją w jeden wieczór. Długie, szczegółowe opisy wątku kulturalno- historycznego, mimo że są ogromnym plusem książki, wprowadzają czytelnika w opowieść w niektórych momentach męczą. Dlatego książkę należy czytać spokojnie i stopniowo

 Musze dodać, że jestem pod ogromnym wrażeniem i chylę czoła przed ogromem pracy jaki w napisanie tej książki włożył autor.   Z czystym sumieniem polecam!  


wtorek, 8 lipca 2014

Agata Pruchniewska ,,I dobry Bóg stworzył aktorkę”

,,Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga powiedz mu o swoich planach”.  Przewrotność losu, wszystkie sukcesy które osiągamy w życiu, zakręty i trudności z   którymi przychodzi nam się zmierzyć pojawiają się na naszej drodze niespodziewanie. Podejmując decyzję nigdy nie wiemy jakie konsekwencję ona za sobą poniesie. Ile razy każdy z nas planował sobie coś w życiu, wyobrażał jak będzie wyglądać przyszłość a wyczekiwane chwile nigdy się nie pojawiły albo były zgoła inne niż miały być. Ile razy w naszym życiu wydarzyło się coś tak niespodziewanego, coś odbiegającego całkowicie od naszych wyobrażeń, że nie mogliśmy w to uwierzyć i nie pozostawało nam nic innego niż  zaakceptować daną rzecz.
   
Książka Agaty Pruchniewskej ,,I dobry Bóg stworzył aktorkę” jest między innymi o przeznaczeniu i drodze którą człowiek zmierza, jest również o wolnej woli i decyzjach które możemy samodzielnie podejmować.  Co ciekawe narratorem książki jest Bóg, który opowiada historię Doroty młodej i ambitnej aktorki. Głowna bohaterka od zawsze marzyła o aktorstwie, kilkakrotne próby zdania egzaminów w szkole aktorskiej, zakończone porażką, zniechęciły dziewczynę i spowodowały że straciła wiarę, że kiedyś jej się uda. Jednak poprzez szereg niespodzianek podeszła ona do egzaminów, bez stresu z dużą dawką zniechęcenia i całkowitym brakiem wiary w siebie.  Los się do niej uśmiechnął, trafiła na właściwy moment i została studentką.  Lata spędzone na uczelni Dorota spędziła w miłej atmosferze, odniosła kilka sukcesów, poznała chłopaka który wydawał się jej idealny, który miał być tym jedynym i o którym w książce mówi się ,,Książę”., rozwijała się, planowała, marzyła. 

Tak jak wspomniałam na początku, książka skłoniła mnie do przemyśleń o przeznaczeniu i jak ono przejawia się w naszym życiu. Czy każdy człowiek ma wolną wolę i każdy ,,jest kowalem własnego losu” czy może każdy rodzi się z jasną określoną ścieżką i nie ma wpływu na to jak to nasze życie się potoczy.

Książka jest również pełna optymizmu pokazuję że gdy jedne drzwi się zamykają inne zostają otwarte. Uczy by nigdy się nie poddawać,  że zawszę w życiu jest jakieś wyjście. Z każdego doświadczenia należy czerpać naukę. Każde doświadczenie jest cenne, każda trudność powoduję że stajemy się twardsi, silniejsi.
Bardzo wyraźnie rysuję się również typowy związkowy schemat. Ludzie którzy się zakochują  nie widzą wad swojego partnera a jak jakieś zauważą a nie można ich zasłonić kurtyną dymu zaczynają się usprawiedliwienia,  szukanie wytłumaczenia, dawanie kolejnej i kolejnej szansy.  Jednostronne relacje gdzie druga strona nie wkłada w związek chociaż minimalnego wysiłku nie ma racji bytu.  Książka również to ukazuje. Dorota jest traktowana jako ta gorsza w związku, jest krytykowana  każde przewinienie każda niesprawiedliwość otrzymaną od partnera, swojego Księcia usprawiedliwia bo go kocha. 

Książka jest lekką powieścią idealną na lato.Pełną dobrego humoru, ciekawych i zabawnych bohaterów, niuansów ze świata aktorstwa. W swojej kategorii książka plasuję się bardzo wysoko.